Jakoś wcześniej zbierało mi się aby coś napisac lecz w końcu do tego nie dochodziło.Jestem Teraz.Wypadało by na początek wspomniec o wczorajszej wycieczce do Oświęcimia i Brzezinki,miejsca ważnego dla każdego polaka,i z resztą naszych sąsiadów również.Tego co tam się stało,i co widziałam nie umiem opisac,lecz niektórym mam na myśli nielicznych świadków z tamtych czasów udało się w różnych opublikowanych materiałach.Nawet zdjęcia nie oddały cierpienia tych ludzi.Gdy człowiek patrzy na dokumenty,zdjęcia,prawdziwe ubrania i przedmioty należące do tylu tysięcu ludzi chcę się uronic łzę,a ja chciałam za wszelką cenę byc jeszcze bliżej tych rzeczy,żeby moja dłoń mogła dotknąc chociaż jednego "eksponatu".Trudno się o tym pisze,o takich uczuciach jakie wtedy towarzyszą takiej jednostce jaką jestem ja,ale chcę żeby ktoś z Was sobie to wyobraził,może też tam byliście i tak czuliście.Chciałam jeszcze dodac na ten temat że chyba najbardziej jednak zapadły mi w pamięc słowa przewodniczki (W odniesieniu najbardziej do Żydów)"Byli tak nieświadomi,myśleli że jadą na miejsce przesiedlenia,aby zacząc nowe lepsze życie.Zabierali ze sobą kosztowności,przedmioty codziennego użytku,a na miejscu podstępem wprowadzali ich i zamykali w komorach gazowych,tłumacząc że teraz będą mogli się odświeżyc,wykąpac." To straszne,na usta cisną mi się słowa takie jak bestialstwo i ludobójstwo..
W drodze do lepszego życia,w drodzę do śmierci...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz