Kompletnie nie wiem jak zacząc(to chyba najlepsze rozpoczęcie jakie może byc haha).Powoli powoli zachodzi słońce,które nas dzisiaj odwiedziło,i kończy się ten dzień.Jak dla mnie był nudny,myślałam że będzie lepiej.Większosc dnia spędziłam w zaciszu swojego pokoju,później na chwile wpadła babcia witając mnie swoim uśmiechem.Jakoś ostatnio nie umiem jej odwzajemnic aż tak szczerego uśmiechu,ale w duchu naprawdę mam na to ochotę,tylko coś mnie blokuje,nie wiem co.Proponowała lody,później coś zagadałam i wkońcu nic z tego nie wyszło,chociaż chciałam.Ostatnio czuje że coś się między nami psuje,gdy po śmierci pra babci ja się staralam odpychała mnie od siebie byc może mimo wolnie,a teraz rolę się odwróciły.Mam do siebie z tego powodu sporo żalu a nie lubie go w sobie tlamsic chyba jak większosc.Oby kolejne dni były coraz lepsze..oby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz